Wiatraki

Czy złagodzenie ustawy 10H napędzi rynek farm wiatrowych w Polsce?

23 stycznia 2023

Andrzej Krzyszczak, dyrektor Pionu Doradztwa Technicznego i Środowiskowego w Multiconsult Polska

Propozycja nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych przyjęta przez Radę Ministrów w lipcu ubiegłego roku, w tym tygodniu ma być przedmiotem prac sejmowych. Rynek energetyki odnawialnej długo oczekuje wejścia w życie tej nowelizacji, ponieważ daje ona szanse na „uwolnienie” pod budowę elektrowni wiatrowych znacznych powierzchni terenu, „zablokowanych” ustawą 10H. Zgodnie z zapisami nowelizacji, zmniejszenie odległości między zabudową mieszkaniową a elektrownią wiatrową wymaga uchwalenia lub zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, co wymaga przeprowadzenia szeregu wymaganych prawem procedur, a zatem czasu. Przy przedłużających się procesach legislacyjnych powstaje zatem efekt „kaskady” przesunięć czasowych, który powoduje, że raczej nie można oczekiwać gwałtownego rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie i przyrostu mocy przez nie generowanej, w najbliższym czasie. Osobna sprawa to możliwe zmiany w ustawie w trakcie prac sejmowych. Przyjrzyjmy się bliżej proponowanym zmianom odnośnie lokalizacji elektrowni.

 

Przypomnijmy, 5 lipca 2022 r. Rada Ministrów przyjęła przedłożony przez ministra klimatu i środowiska projekt nowelizacji ustawy z dnia 20 maja 2016 r. o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Kluczowa i szeroko dyskutowana zmiana dotyczy artykułu 4 ustawy (zmienianego w całości). Ustęp 1 artykułu 4 (w obecnym stanie) mówi, że:

 

„1. Odległość, w której mogą być lokalizowane i budowane:

 

1) elektrownia wiatrowa – od budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, oraz

 

2) budynek mieszkalny albo budynek o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa – od elektrowni wiatrowej

 

– jest równa lub większa od dziesięciokrotności wysokości elektrowni wiatrowej mierzonej od poziomu gruntu do najwyższego punktu budowli, wliczając elementy techniczne, w szczególności wirnik wraz z łopatami (całkowita wysokość elektrowni wiatrowej).”

 

W nowym brzmieniu ustawy, według przyjętej przez rząd nowelizacji, pojawiły się w to miejsce trzy ustępy:

 

„Art. 4. 1. W przypadku lokalizowania, budowy i przebudowy elektrowni wiatrowej odległość tej elektrowni od budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszkalnej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, nie może być mniejsza niż 500 metrów.

 

2. Plan miejscowy, na podstawie którego lokalizowana jest elektrownia wiatrowa określa odległość elektrowni wiatrowej od budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszkalnej, w skład którego wchodzi funkcja mieszkalna, nie mniejszą niż wynikająca z prognozy oddziaływania na środowisko sporządzonej do projektu tego planu miejscowego z zastrzeżeniem w ust. 1.

 

3. W przypadku lokalizowania i budowy budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszkalnej, w skład którego wchodzi funkcja mieszkaniowa, odległość tego budynku od elektrowni wiatrowej jest nie mniejsza niż odległość określona w ust 1., chyba że budynek lokalizowany jest na podstawie planu miejscowego, który może ustanowić inną odległość tego budynku od elektrowni wiatrowej na podstawie prognozy oddziaływania na środowisko sporządzonej do projektu tego planu.”

 

Jednocześnie zniknął zapis o minimalnej odległości form ochrony przyrody, którym według uzasadnienia do zmiany ustawy, konieczne standardy ochrony będą zapewnione w ramach procedur uzgodnieniowych przewidzianych w przepisach o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Kolizje ptaków z działającymi turbinami, to nadal główne zagrożenie. Prawdopodobieństwo kolizji znacząco wzrasta w pobliżu obszarów, gdzie ptaki występują liczniej. Takie obszary zwykle są objęte ochroną. Pozostaje mieć nadzieję, że zagrożenia te zostaną prawidłowo rozpoznane w procedurach planowania przestrzennego.

 

Odnosząc się do najbardziej wszystkich interesującej zmiany minimalnej odległości od zabudowy, która ma wynosić 500 m, można potwierdzić, że ma ona uzasadnienie w dotychczasowej praktyce oceny oddziaływania na środowisko inwestycji wiatrowych. W opracowywanych przez Multiconsult Polska analizach inwestycji, raportach oddziaływania itp. (przed wejściem w życie wymogu 10H)  minimalne odległości zapewniające spełnienie standardów dla terenów mieszkalnych wyniosły 400 – 500 m. Analizy uwzględniały przede wszystkim takie elementy oddziaływania jak hałas, migotanie cienia poruszających się łopat turbiny wiatrowej czy wibracje. Należy podkreślić, że były to odległości minimalne w danych, konkretnych warunkach terenowych. Nie należy zapominać, że zasięg oddziaływania w dużym stopniu zależy od ukształtowania terenu, jego zagospodarowania, położenia domów mieszkalnych i turbin względem słońca (zjawisko migotania cienia), budowy geologicznej (wibracje) i innych czynników. Sporo może zależeć również od wysokości budynków (liczby pięter) oraz wzajemnego położenia budynków na danym osiedlu bądź zgrupowaniu budynków. Nie mniejsze znaczenie ma liczba elektrowni wiatrowych i skumulowany efekt ich oddziaływania.

 

Ustalenie minimalnej odległości nie może bezwarunkowo oznaczać stawiania elektrowni wiatrowych na linii wyznaczonej przez odległość 500 m od zabudowy. Każda inwestycja wymaga indywidualnej oceny, a ponadto jest uwarunkowana przez nieustanny postęp technologiczny wpływający na zasięg oddziaływań środowiskowych. Dotyczy to w szczególności wzrostu mocy generatorów prądu czy zwiększania wysokości wież i  długości łopat wiatraków. Inwestorzy dysponują obecnie dedykowanym oprogramowaniem do oceny oddziaływań środowiskowych, w tym oddziaływania akustycznego czy zjawiska migotania cienia, dlatego analiza potencjalnych wariantów inwestycji jest wykonalna i może stanowić punkt wyjścia do rzeczowej dyskusji z lokalnymi społecznościami.

 

Proponowane zmiany nie wpływają na konieczność uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach przedsięwzięcia dla elektrowni wiatrowych zgodnie z  ustawą z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko. Praktycznie każda obecnie budowana komercyjna elektrownia wiatrowa wymaga uzyskania decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych. Z oceny takiej mogą wynikać  wymagania dotyczące większej odległości od zabudowy niż te określone zmianą ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych (500 m), jak i te ustalone w planie zagospodarowania przestrzennego.

 

Biorąc pod uwagę zakres proponowanych zmian w ustawie, możemy mówić o perspektywie trzech poziomów odniesienia dla inwestorów i społeczeństwa:

 

  • minimalna odległość od budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszkalnej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa – 500 m;
  • odległość nie mniejsza niż wynikająca z prognozy oddziaływania na środowisko sporządzonej do projektu planu miejscowego zagospodarowania przestrzennego;
  • odległość wynikająca z analiz w ramach oceny oddziaływania przedsięwzięcia, w szczególności w zakresie zasięgu oddziaływania akustycznego, w tym skumulowanego oddziaływania akustycznego zespołu elektrowni wiatrowych.

 

Niewątpliwie zmiany otwierają nowe możliwości przed inwestorami, jeśli chodzi o pozyskanie nowych terenów. Biorąc pod uwagę cały szereg potencjalnych uwarunkowań i oczekiwań społecznych, słuszne jest wyznaczanie indywidualnych uwarunkowań w ramach miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, z uwzględnieniem całej procedury ich uchwalania. Plany takie lub zmiany do nich muszą jednak zostać uchwalone, co może trwać miesiące lub nawet lata i będzie stanowić źródło poważnych utrudnień dla potencjalnego boomu inwestycyjnego w lądowej energetyce wiatrowej.

 

 

Aktualności

Instalacja

Wodór jako paliwo przyszłości – czy da się nim zastąpić ropę naftową?

4 stycznia 2023

Wydarzenia mijającego roku dostarczyły nowych powodów do poszukiwania alternatywy dla tradycyjnych paliw kopalnych. Wodór, jako powszechnie występujący we wszechświecie pierwiastek, przez wielu wskazywany jest jako obiecująca alternatywa. Czy rzeczywiście będzie w stanie zastąpić tradycyjne surowce w dającej się przewidzieć przyszłości, analizują eksperci Multiconsult Polska.

Wodór występuje na Ziemi powszechnie, jednak jego właściwości sprawiają, że nie jest dostępny w postaci wolnej. Trzeba go pozyskać ze związków, które tworzy, czyli z wody, ropy naftowej czy gazu ziemnego.

 

– W celu pozyskania energii z wodoru, konieczne jest jednak najpierw jej wydatkowanie na pozyskanie pierwiastka w czystej postaci. Niestety obecnie do wytworzenia energii z wodoru potrzebujemy więcej energii, niż jesteśmy w stanie z niego otrzymać – Artur Szczelina, ekspert w obszarze inżynierii chemicznej i współautor opracowanego przez Multiconsult Polska raportu nt. transformacji energetycznej.

 

To jednak niejedyne wyzwanie, przed jakim staje sektor energetyczny, rozważając szerokie wykorzystanie wodoru, jako źródła energii. Jedno z największych wynika wprost z właściwości wodoru, który jako gaz, charakteryzuje się wyjątkowo niską gęstością. Metr sześcienny wodoru w stanie lotnym waży zaledwie 84 g, czyli dwunastokrotnie mniej od powietrza. Bardzo niska gęstość wodoru sprawia, że jego transport i magazynowanie są mało efektywne, a przez to zdecydowanie bardziej kosztowne. Wodór jest bowiem w stanie przeniknąć przez każdy rodzaj materiału. Jest zatem wyłącznie kwestią czasu, kiedy napełniony wodorem zbiornik stanie się pusty. Gaz ten z łatwością przenika przez gumowe uszczelki czy rury z tworzyw sztucznych.

 

Wodór jest też ekstremalnie łatwopalny. Ulega zapłonowi w bardzo szerokim zakresie stężenia (4-75% w powietrzu), przy bardzo niewielkiej energii (0,02 mJ). Płonie niewidocznym płomieniem i praktycznie nie da się go ugasić. Niska energia zapłonu może spowodować wybuch już podczas wypływu z nieszczelnego zbiornika, co stwarza ogromne zagrożenie przy obsłudze urządzeń wodorowych.

 

Poza problemami wynikającymi z właściwości chemicznych wodoru, mamy jeszcze do czynienia z wyzwaniami związanymi z jego pozyskiwaniem. Obecnie najtańszą metodą produkcji wodoru jest Parowy Reforming Metanu (SMR), polegający na katalitycznym rozkładzie gazu ziemnego w obecności pary wodnej. Produktem rozkładu jest wodór i CO2 (lub CO).

 

Jeśli chcielibyśmy w całości zastąpić paliwa kopalne wodorem Reformingu Parowego, Polska musiałaby zwiększyć zużycie gazu ziemnego dziewięciokrotnie. W przypadku przejścia na zasilanie wodorem wyłącznie samochodów osobowych, Polska musiałaby zwiększyć zużycie gazu o 51%. Poza oczywistymi problemami z dostępnością takiej ilości surowca, spowodowałoby to szereg wtórnych kłopotów, jak choćby wzrost cen żywności. Gaz ziemny jest przecież cennym surowcem do produkcji nawozów sztucznych – tłumaczy ekspert Multiconsult Polska.

 

Produkcja wodoru w procesie rozkładu gazu ziemnego pozostawia znaczące ilości produktu ubocznego w postaci dwutlenku węgla. Przestawienie polskiej energetyki na wodór wymagałoby więc zatłoczenia pod ziemię ok. 300 mln ton CO2. Odpowiadałoby to zawróceniu pod ziemię 80 mln ton węgla, czyli ok. 130% rocznego wydobycia. Samo zatłaczanie CO2  również wymaga energii.

 

Podobne wyzwania rodzi próba zastąpienia paliw kopalnych wodorem produkowanym z elektrolizy. Jeżeli oprzeć produkcję wodoru o źródła odnawialne (w przypadku Polski głównie elektrownie wiatrowe), to ich liczba musiałaby wzrosnąć ponad 66 razy.

 

Na dziś najbardziej realne wydaje się zastąpienie wodorem benzyny oraz oleju opałowego. Obecnie moc zainstalowania energii wiatrowej (250 PJ) odpowiada ilości energii niezbędnej do napędu części pojazdów osobowych w Polsce. Zastosowanie wodorowych ogniw paliwowych w gospodarstwach domowych pozwoliłoby na wytwarzanie prądu i ciepła w systemie kogeneracji, w wyniku której ogniwo paliwowe dostarczałoby 60% energii elektrycznej i około 30% ciepła ze spalanego w nim wodoru. System ten sprawdziłby się jeszcze lepiej w dużych jednostkach mieszkalnych (wieżowce, osiedla) w oparciu o ogniwo wysokotemperaturowe. Obecnie takie rozwiązania są stosowane w dużych hotelach.

 

Wodór zdecydowanie przegrywa jednak w kosztach napędu samochodów osobowych w stosunku do energii elektrycznej. Brak jest zarówno sieci produkcji wodoru, magazynowania, jak i dystrybucji. Ponadto, energia niezbędna do produkcji wodoru może przecież z powodzeniem służyć ładowaniu samochodów elektrycznych.

 

– Część ciężkiego transportu samochodowego nadal będzie korzystała z paliw płynnych, jak olej napędowy, dla którego nie ma obecnie alternatywy w postaci wodoru lub napędu elektrycznego. Tą alternatywą jest za to bio-diesel i prawdopodobnie to paliwo przejmie rynek transportu ciężkiego. Póki co, również samoloty będą korzystały z obecnego paliwa – zaznacza Artur Szczelina.

 

Zastępowanie paliw kopalnych będzie jednak sukcesywnie postępowało wraz z wyczerpywaniem się tych zasobów. Już w ciągu najbliższych lat Unia Europejska będzie musiała zdecydować czym zastąpić gaz ziemny przy braku własnych źródeł. Wielu z nadzieją patrzy w kierunku wodoru, jednak aby myśleć o nim, jako o paliwie przyszłości, musielibyśmy najpierw uporać się z ograniczeniami, jakie wiążą się z jego produkcją, magazynowaniem i wykorzystaniem na skalę przemysłową. Te zaś wydają się na obecną chwilę wykluczać wodór, jako paliwo wykorzystywane na skalę masową.

 

Więcej informacji na temat  szans i wyzwań transformacji energetycznej można znaleźć w raporcie Multiconsult Polska pod adresem: https://multiconsult-polska.com/wp-content/uploads/Raport-MCPL_-Jak-zastapic-rosyjskie-surowce-w-energetyce_listopad-2022.pdf

 

Informacja prasowa 28.12.2022

Aktualności

Życzenia

Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

22 grudnia 2022

Radosnych, spokojnych, pełnych rodzinnego ciepła i wzajemnej życzliwości Świąt Bożego Narodzenia życzy zespół Multiconsult Polska

Aktualności

Ciepłownia geotermalna

Raport Multiconsult Polska: potencjał lokalnych źródeł energii w Polsce

14 grudnia 2022

Według danych Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego [1], ponad 3,2 mln gospodarstw domowych w Polsce (24 proc.) do ogrzewania wykorzystuje gaz ziemny, którego ceny w tym sezonie znacząco wzrosły. Wobec konieczności odejścia od rosyjskich surowców, eksperci firmy konsultingowej Multiconsult Polska, przyjrzeli się możliwościom dywersyfikacji dostaw, a także alternatywnym źródłom energii.

Rosnące ceny surowców energetycznych i ograniczona ich dostępność stanowiły inspirację dla ekspertów Multiconsult Polska, którzy w tegorocznym raporcie firmy przyjrzeli się możliwościom zastąpienia paliw kopalnych w polskim miksie energetycznym. Autorzy raportu analizują wyzwania związane z zastąpieniem rosyjskiego gazu ziemnego importem z innych kierunków. Wchodzimy właśnie w pierwszy sezon grzewczy, w którym nie dotrze do nas 10 mld m3 gazu z kierunku wschodniego. Może się to okazać wyzwaniem zwłaszcza dla ponad 3,2 mln gospodarstw domowych, dla których gaz ziemny stanowi główne źródło ogrzewania. Jak wynika z deklaracji złożonych w ramach Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, prowadzonej przez Główny Urząd Nadzoru Budowlanego, gaz jest najpopularniejszym źródłem ciepła w polskich domach.

 

W kontekście dostępności gazu ziemnego, eksperci Multiconsult Polska wskazują, że w 2023 roku Polska będzie dysponować nową, niezależną od rurociągu jamalskiego infrastrukturą techniczną umożliwiającą sprowadzenie dodatkowo ok. 18 mld m3 gazu rocznie ze źródeł całkowicie niezależnych od kierunku wschodniego. Teoretycznie powinno to umożliwić pokrycie zapotrzebowania na gaz z importu dla całego kraju w skali roku, nawet  w przypadku  całkowitego wstrzymania dostaw gazu przez Rosję do wszystkich odbiorców w UE. Warunkiem będzie jednak zakontraktowanie właściwego wolumenu dostaw oraz dysponowanie odpowiednią pojemnością magazynowania surowca.

 

Zdaniem Szymona Grabowskiego, odpowiedzialnego w Multiconsult Polska za pion przemysł, ropa i gaz, w najbliższym czasie istotne będzie ograniczenie zużycia gazu o uzgodnione w ramach UE 15 proc., a także kolejne inwestycje w infrastrukturę.

 

W celu zapewnienia ciągłości dostaw surowca do Polski, istotne byłoby zwiększenie potencjału regazyfikacji LNG, poprzez jak najszybsze uruchomienie pływającego terminalu FSRU w Zatoce Gdańskiej, o możliwie największej wydajności  – mówi Szymon Grabowski.

 

Wydaje się, że w obecnej sytuacji geopolitycznej, doskonałym uzupełnieniem miksu energetycznego byłaby energia geotermalna, która pozwoliłaby przynajmniej w pewnym zakresie zastąpić kończące się oraz gwałtownie drożejące paliwa kopalne. Jak wskazuje tegoroczny raport Najwyższej Izby Kontroli, Polska dysponuje zasobami wód geotermalnych, które mogłyby zaspokoić połowę krajowego zapotrzebowania na ciepło. Jednak pomimo tego, udział energii pozyskanej z geotermii stanowi w Polsce ułamek procenta energii pozyskiwanej ze źródeł odnawialnych [2].

 

W ostatnim czasie w Polsce wzrasta dostępność finansowania otworów geotermalnych. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) uruchomił drugą edycję programu „Polska Geotermia Plus”, w ramach którego Fundusz finansuje nawet 100% inwestycji w pozyskanie ciepła z zasobów geotermalnych, z czego połowę w formie bezzwrotnych dotacji. Wnioski można składać do końca czerwca przyszłego roku.

 

Również Multiconsult Polska notuje rosnące zainteresowanie geotermią wśród krajowych inwestorów. Zespół ekspertów firmy zrealizował dotąd ponad 60 projektów robót geologicznych na poszukiwanie, rozpoznanie i udostępnianie wód termalnych. Opracował też podobną liczbę wniosków o dofinansowanie otworów geotermalnych i tzw. studiów wykonalności, określających możliwe wykorzystanie wód termalnych do celów ciepłowniczych. Eksperci Multiconsult Polska specjalizują się również w pozyskiwaniu dofinansowania w ramach programu „Polska Geotermia Plus”.

 

Jak zaznacza dr inż. Bogdan Noga, zajmujący się w Multiconsult Polska kwestiami geologii, pomimo rosnącej dostępności środków publicznych na tego typu inwestycje, dla wielu, zwłaszcza mniejszych ośrodków, barierą ograniczającą rozwój geotermii w dalszym ciągu pozostają jej nakłady inwestycyjne.

 

Wiercenie dwóch otworów do głębokość 2 tys. m w okolicach Łodzi to koszt ok. 40 mln zł netto. Dla mniejszych zakładów ciepłowniczych zaangażowanie takich środków bywa wyzwaniem. Jednak ceny paliw kopalnych, z którymi konkuruje geotermia, rosną i można zakładać, że będą rosły również w przyszłości, a to korzystnie wpływa na opłacalność inwestycji w geotermię – ocenia ekspert.

 

W Polsce nie brakuje  przykładów ciepłowni, które od lat korzystają z wód termalnych. W ten sposób kilkunastu tysiącom mieszkańców ciepło zapewnia Geotermia Pyrzyce w woj. zachodniopomorskim. Uruchomiona w 1997 r. ciepłownia miejska w Pyrzycach jest jedną z pierwszych w Polsce, która na skalę przemysłową wykorzystuje ciepło geotermalne.

 

Badania geologiczne wskazują, że nawet jedna czwarta powierzchni Polski stanowi obszar perspektywiczny pod kątem wykorzystania wód termalnych w ciepłownictwie. Wygląda więc na to, że dysponujemy odpowiednimi zasobami, aby przynajmniej część spalanych paliw kopalnych zastąpić zeroemisyjnym źródłem energii o niemal niewyczerpanym potencjale.

Pełną treść Raportu Multiconsult Polska „Transformacja energetyczna – szanse i wyzwania w kontekście rezygnacji z surowców rosyjskich” można pobrać tutaj.

 

[1]23,84% na dzień 1.12.2022 r. Źródło: https://www.gunb.gov.pl/strona/statystyki

[2]0,26% w 2019 r. Źródło: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/energia-wod-termalnych.html

 

Aktualności

Wiatrak na lądzie

Raport Multiconsult Polska: Polacy nie są gotowi ponieść kosztów odejścia od surowców rosyjskich

21 listopada 2022

Jedna trzecia Polaków (34 proc.) ankietowanych przez pracownię PBS wskazuje, że Polska powinna wrócić do importu rosyjskich surowców z powodu zbyt wysokich cen paliw. Niemal identyczny odsetek badanych (32 proc.) za pełną niezależność od surowca ze Wschodu byłby w stanie płacić nawet 10 zł za litr paliwa. Badanie zostało przeprowadzone na potrzeby raportu Multiconsult Polska pt. „Transformacja energetyczna – szanse i wyzwania w kontekście rezygnacji z surowców rosyjskich”.

Sopocka pracownia badawcza PBS na zlecenie Multiconsult Polska, zajmującej się konsultingiem inżynieryjnym m.in. w branży energetycznej, zapytała Polaków o ceny paliw, jakie byliby w stanie zaakceptować w zamian za uniezależnienie się od surowców rosyjskich. Jedna trzecia ankietowanych (34 proc.) przyznała, że obecne ceny paliw już są zbyt wysokie, w związku z czym powinniśmy wrócić do importu surowca ze Wschodu. Niemal tyle samo osób (32 proc.) wskazało, że zaakceptowałoby cenę 10 zł za litr paliwa, w zamian za niezależność od importu z Rosji. Jednocześnie, nieco ponad jedna czwarta (27 proc.) nie była w stanie udzielić odpowiedzi na tak postawione pytanie. Tylko 6 proc. ankietowanych byłoby natomiast skłonnych zaakceptować przy dystrybutorze cenę wyższą niż 10 zł za litr – wynika z badania.

 

Badanie przeprowadzono w dniach 9-10 listopada 2022 r. na reprezentatywnej próbie 1005 dorosłych internautów, na potrzeby raportu Multiconsult Polska pt. „Transformacja energetyczna – szanse i wyzwania w kontekście rezygnacji z surowców rosyjskich”.

 

Niezależność od dotychczas wykorzystywanych kierunków dostaw ma swoją cenę, którą, jak pokazuje nasze badanie, odczuwamy wszyscy coraz mocniej. Próby odejścia od rosyjskich surowców są technicznie złożone, czasochłonne i bez wątpienia kosztowne, ale mimo wszystko warto je podejmować. W niektórych obszarach, jak alternatywne kierunki dostaw węgla czy gazu ziemnego, poczyniliśmy już pewne postępy, w innych jeszcze sporo pracy przed nami. W naszym raporcie omawiamy szanse i wyzwania, jakie niesie transformacja energetyczna – mówi Jarosław Wielopolski, prezes zarządu Multiconsult Polska.

 

Rosnące ceny surowców energetycznych i ograniczona ich dostępność stanowiły inspirację dla ekspertów Multiconsult Polska, którzy w tegorocznym raporcie firmy przyjrzeli się możliwościom zastąpienia paliw kopalnych w polskim miksie energetycznym. Publikacja omawia między innymi aktualne wyzwania związane z zastąpieniem rosyjskiego gazu ziemnego importem z innych kierunków, aktualny stan rozwoju energetyki wiatrowej czy potencjał wodoru, jako paliwa przyszłości.

 

W kontekście gazu ziemnego, autorzy raportu wskazują, że pomimo wstrzymania dostaw gazociągiem jamalskim, dysponujemy alternatywą, w postaci infrastruktury przesyłowej o wydajności zdolnej pokryć krajowe zapotrzebowanie z innych źródeł. Pozostaje kwestia zakontraktowania do­staw gazu w odpowiedniej ilości na wypadek dalszej eska­lacji kryzysu gazowego w Europie.

 

Istotny potencjał w kontekście transformacji energetycznej oferuje Polsce Morze Bałtyckie. Dla polskiej części administracyjnej szacowany jest on na blisko 28 GW, co stanowi niemal połowę obecnej mocy polskiego systemu elektroenergetycznego.

 

Raport dostarcza również ciekawych spostrzeżeń odnośnie wykorzystania wodoru w charakterze paliwa. Okazuje się bowiem, że próby zastąpienia paliw kopalnych wodorem muszą napotkać na liczne wyzwania. Jak wynika z obliczeń ekspertów Multiconsult Polska, przejście na zasilanie wodorem w oparciu o gaz ziemny wyłącznie samochodów osobowych w Polsce wiązałoby się ze zwiększeniem krajowego zużycia gazu o połowę. Do tego doszłyby także potencjalne problemy z dostępnością gazu w sektorze nawozów. Gdyby zaś wodór na cele transportu pozyskiwać w procesie elektrolizy wody, wymagałoby to wytworzenia siedmiokrotnie większej ilości energii elektrycznej, niż w całym roku 2019 r. w Polsce.

 

– Oczywiście w naszej publikacji nie tylko wskazujemy na potencjalne problemy, ale też sugerujemy możliwe rozwiązania, dzięki którym obecna sytuacja na rynku mogłaby stanowić dodatkowy bodziec do przyspieszenia transformacji energetycznej. W raporcie prezentujemy przykłady polskich firm, które dzięki odpowiedzialnemu podejściu do kwestii zużycia energii, zdołały znacząco ograniczyć zapotrzebowanie na paliwa kopalne. A to, obok poszukiwania nowych źródeł surowców, pozostaje naszą największą szansą, na wyjście z obecnego kryzysu – mówi Jarosław Wielopolski.

 

Badanie realizowane przez PBS w dniach 9-10 listopada 2022 r. na panelu internetowym www.poznaj.to na reprezentatywnej próbie internautów n=1005 respondentów.

 

Do pobrania: Raport Multiconsult Polska „Transformacja energetyczna – szanse i wyzwania w kontekście rezygnacji z surowców rosyjskich”

 

 

Informacja prasowa 16/11/2022

Aktualności

Jak zapobiec powodziom w miastach?

Jak zapobiec powodziom w miastach?

4 listopada 2022

Paweł Kucharski, Kierownik Zespołu Sanitarnego, Starszy Projektant Branży Sanitarnej w Multiconsult Polska

Opady atmosferyczne to często gwałtowne, nieprzewidywalne i trudne do opanowania zjawiska pogodowe. Projektując sieć wodociągową czy kanalizację sanitarną, posługujemy się danymi takimi jak liczba odbiorców i wielkość zapotrzebowania. W zakresie projektowania urządzeń do przyjęcia oraz zagospodarowania wód opadowych bazujemy także na założeniach, opartych w dużej mierze na rachunku prawdopodobieństwa. I z założenia właśnie nie projektuje się urządzeń, które mogłyby sobie poradzić z każdą ilością wody. Takie rozwiązania byłyby niepraktyczne, a przede wszystkim nieopłacalne. Na przestrzeni czasu, na podstawie wieloletnich pomiarów, opracowano wytyczne i normy, które pomagają określić rodzaje deszczu oraz szkód, jakie może wyrządzić. Normy te pomagają w projektowaniu urządzeń do odbioru i zagospodarowania wód opadowych, nie eliminują jednak  czynnika prawdopodobieństwa.

 

Przy określaniu zagrożeń powodowanych przez ulewy bierzemy pod uwagę szereg kwestii, takich jak: ilość spadającej wody, czas trwania ulewy, częstotliwość opadów, rodzaj podłoża, na które spadła woda oraz jej stan skupienia. Jeśli woda spadała często, w krótkim czasie, na szczelne powierzchnie gruntu, nie zamarzała i nie odparowywała, mamy do czynienia z zagrożeniem ulewami. Z jednej więc strony musimy sobie radzić z nadmiarem wody, z drugiej coraz częściej stajemy w obliczu długotrwałego jej niedoboru. Zmiany klimatyczne przejawiają się długimi okresami bezdeszczowymi, co powoduje susze. Borykamy się z niedoborami wody, bo zamiast ją magazynować, po deszczach kierujemy ją bezpośrednio do rzek, a rzeki regulujemy, żeby jak najszybciej odprowadzić wodę do morza.

 

Co zrobić, aby uniknąć zalania miast, a jednocześnie dysponować zapasami wody?

 

Metodą na to jest rozwijanie inteligentnych systemów odbioru i zagospodarowywania wód opadowych. Aktualnie na rynku są już dostępne gotowe rozwiązania w postaci zbiorników wód wyposażonych w automatykę regulującą odpływ, w zależności od prognoz pogody, wielkości czy poziomu wypełnienia zbiornika. Inteligentne zarządzanie sieciami kanalizacyjnymi, zbiornikami retencyjnymi, przelewami, w połączeniu z informacjami o stanie odbiorników może zapewnić zrównoważoną gospodarkę wodną. Niemniej ważną rolę pełni również racjonalne zarządzanie przestrzenią miejską – zrównoważony sposób prowadzenia zabudowy naturalnych zlewni, takich jak parki, łąki i ogrody, które spowalniają odpływ oraz akumulują wody opadowe.

 

Przyczyny niewydolności systemów odwodnieniowych

 

Jedną z głównych przyczyn niewydolności układów odwodnienia są ponadnormatywne opady nawalne, czyli deszcze większe niż narzucone wytycznymi czy przepisami do doboru przepustowości tych urządzeń. Przykładem takiego zdarzenia jest sytuacja, gdy dla ulicy „X” zgodnie z wytycznymi dobrano średnicę kanalizacji na deszcz o prawdopodobieństwie pojawienia się opadów raz na 2 lata (p=50%), jednak po jej wykonaniu, w okresie obfitych opadów, ulica przypominała rzekę. Dlaczego? Ponieważ opad, który wywołał podtopienie ulicy, zgodnie z prawdopodobieństwem mógł się pojawić raz na 10 lat (p=10%). Był zatem większy niż zalecany do przyjmowania przy projektowaniu systemu odwodnienia w danej lokalizacji. Takie sytuacje zdarzają się coraz częściej, gdyż wzory, na których bazują projektanci sieci zostały opracowane jeszcze w połowie ubiegłego stulecia, a obserwacje deszczu prowadzone były na przełomie XIX i XX wieku.

 

Obecnie dysponujemy dokładniejszymi urządzeniami pomiarowymi, rozmieszczonymi w wielu punktach w kraju. Grupa naukowców z Politechniki Wrocławskiej, we współpracy m.in. z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej opracowała Polski Atlas Natężeń Deszczów (PANDa), który powinien stać się podstawowym źródłem danych do obliczeń i modelowania systemów odwodnieniowych.

 

Kolejną przyczyną, wpływającą na niewydolność systemów odwodnienia, jest ich niepoprawne użytkowanie przez gestorów sieci. Brak należytego utrzymania – regularnego czyszczenia, konserwacji urządzeń, monitoringu oraz nienależyta rozbudowa, np. dołączanie nowych odcinków kanalizacji bez zwiększania przepustowości istniejącego kanału to prawdziwe bolączki. Dodatkowym problemem jest zbyt późne wykaszanie roślinności na systemach odwodnieniowych – zwykle już po wystąpieniu podtopień po deszczach nawalnych oraz nadmierne i powszechne uszczelnianie zlewni miejskich.

 

Dopóki nie zmieni się świadomość gestorów, ale również włodarzy miast w zakresie zagrożeń i kosztów, jakie niosą ze sobą powodzie miejskie powodowane nawalnymi deszczami i brakiem należytego użytkowania systemów odwadniających, dopóty będziemy borykać się z  uciążliwym i niebezpiecznym problemem zalewania miast przy dużych opadach. Potrzeba nam zmiany podejścia w myśleniu o gospodarowaniu wodą i zarządzania systemami odwadniającymi.

 

 

 

 

 

 

 

 

Aktualności

Certyfikat

Multiconsult Polska Firmą Wspierającą program Builder for the Young Engineers

28 października 2022

Multiconsult Polska jest Firmą Wspierającą VI edycję programu Builder for the Young Engineers. Builder for the Young Engineers to projekt społeczno-edukacyjny, mający na celu pomoc młodym inżynierom w rozwoju zawodowym, zdobywaniu praktycznej wiedzy oraz budowaniu ścieżek kariery.

Program został zainicjowany w 2017 r. i jest realizowany przez miesięcznik Builder Polska w ramach projektu „Builder For The Future”, we współpracy z firmami działającymi na rynku budowlano-architektonicznym, organizacjami branżowymi i studenckimi oraz uczelniami. W inicjatywę zaangażowanych jest kilkanaście tysięcy młodych inżynierów i architektów oraz  wydziały budownictwa i architektury wiodących polskich uczelni.

 

Cieszymy się, że możemy ponownie dorzucić swoją cegiełkę do promowania polskiej myśli inżynieryjnej. Wspieramy młodych inżynierów!

Aktualności

Wręcznie certfikatów

Multiconsult Polska Pracodawcą Przyjaznym Rowerzystom

30 września 2022

Gdański oddział naszej firmy został nagrodzony złotym certyfikatem Pracodawcy Przyjaznego Rowerzystom. W maju tego roku, jako zwycięzcy w kategorii firm średnich IX edycji kampanii rowerowej „Kręć kilometry dla Gdańska”, pozytywnie przeszliśmy audyt certyfikujący, podczas którego oceniono wdrożone przez nas udogodnienia dla rowerzystów oraz działania promujące jazdę rowerem do pracy.

Certyfikacja Pracodawców Przyjaznych Rowerzystom, wprowadzona przez Europejską Federację Cyklistów, ustanawia europejski standard dla firm wspierających pracowników wykorzystujących rower jako środek transportu do pracy. Procedura certyfikacji obowiązuje w 16 krajach. Polski punkt certyfikacji został powołanych przez Miasto Gdańsk i Polską Unia Mobilności Aktywnej.

 

Wręczenie certyfikatów odbyło się podczas uroczystej gali w trakcie XI Kongresu Mobilności Aktywnej, który odbył się w dniach 27 – 28 września w Gdańsku. 

 

 

 

Certyfikat Procodawca Przyjazny Rowerzystom

Aktualności

Autostrada A1

Jak nowe drogi szybkiego ruchu wpływają na rozwój gospodarczy regionów

9 września 2022

Trwają prace nad ukończeniem kolejnych inwestycji w ramach rządowego Programu Budowy Dróg Krajowych. Wiosną 2023 roku autostrada A1 ma zostać oddana do użytkowania w całości. W najbliższych latach zaplanowane jest też otwarcie drogi ekspresowej Via Carpatia – międzynarodowego szlaku, który powstaje wzdłuż wschodniej granicy Polski oraz kolejnych fragmentów autostrady A2 - obecnie prowadzone są prace projektowe m.in. dla odcinka od węzła Siedlce Zachód do rejonu miejscowości Malinowiec. W ocenie eksperta Multiconsult Polska, Przemysława Panka wymienione inwestycje zwiększą atrakcyjność obszarów położonych przy nowych odcinkach, stymulując ich rozwój gospodarczy.

Firma Multiconsult Polska przygotowała projekt budowlany i wykonawczy, a także pełni nadzór autorski nad budową odcinka autostrady A1 między Kamieńskiem a Radomskiem. Aktualnie jest zaangażowana w prace projektowe na wspomnianym odcinku autostrady A2. Projektanci firmy wykonali także Koncepcje Programowe dla ponad 130 km autostrady A2 – przygotowali opracowania dla odcinka Mińsk Mazowiecki – Siedlce, Siedlce – Biała Podlaska oraz od Białej Podlaskiej do granicy państwa. Zespół Multiconsult Polska nadzoruje także powstawanie fragmentów drogi ekspresowej Via Carpatia.

 

Obszary położone przy nowych odcinkach autostrad zyskują przewagę konkurencyjną w zakresie dostępności do rynków zbytu oraz generują wzrost mobilności społeczeństwa. Dzięki rozwojowi nowoczesnej sieci transportowej i dostępowi do głównych tras oraz węzłów komunikacyjnych są bardziej atrakcyjne pod kątem nowych inwestycji, jak również wspomagają rozwój przedsiębiorczości. Ponadto, powstanie dróg szybkiego ruchu determinuje dostępność komunikacyjną regionu, co ma istotne znaczenie dla wzrostu poziomu zatrudnienia. Powyższe czynniki bezpośrednio wpływają na wzrost PKB i rozwój gospodarczy regionu – ocenia Przemysław Panek, Specjalista ds. Analiz i Prognoz Ruchu w Multiconsult Polska.

 

Kontynuacją obecnego programu drogowego będzie Rządowy Program Budowy Dróg Krajowych do 2030 r., który zakłada powstanie w Polsce ponad 2,5 tys. km nowych dróg szybkiego ruchu i ukończenie ponad 3,7 tys. km trwających inwestycji. Celem jest połączenie miast wojewódzkich siecią autostrad i dróg szybkiego ruchu. Stan oraz gęstość sieci połączeń drogowych, ale też kolejowych, decyduje o dostępności i atrakcyjności inwestycyjnej poszczególnych regionów, szybkości przepływu towarów czy mobilności mieszkańców. Brak odpowiednich połączeń z drugiej strony, powoduje utrudnienia w przepływie ludności, zawężając rynek pracy i przyczyniając się do powstawania wykluczeń ekonomicznych czy społecznych.

 

Jak inwestycje drogowe stymulują wzrost PKB

 

Zdaniem eksperta Multiconsult Polska, wpływ nowych inwestycji drogowych na rozwój regionu zależy w dużym stopniu od jego profilu ekonomicznego. – Na przykład, budowa drogi ekspresowej łączącej większe miasta z regionem atrakcyjnym przyrodniczo, może stymulować rozwój infrastruktury turystycznej. W przypadku obszaru o tradycjach przemysłowych, możliwość szybkiego transportu np. komponentów do produkcji może z kolei wpłynąć na rozwój istniejących i powstawanie nowych ośrodków biznesowych – tłumaczy Przemysław Panek. – Obserwujemy to na przykładzie rozwijających się w całym kraju specjalnych stref ekonomicznych, których spora część powstała w sąsiedztwie nowo wybudowanej infrastruktury drogowej – dodaje.

 

Regiony poza głównymi ośrodkami miejskimi są w stanie zatrzymać wykwalifikowanych pracowników, wzmacniając lokalny rynek pracy. Możliwość szybkiego dojazdu do pracy czy, w przypadku firm, do klienta, wpływa również na wzrost konkurencyjności regionu, dzięki obniżeniu kosztów usług i ich szerszej dostępności.

 

Połączenie z międzynarodową siecią autostrad – rozwój turystyki i logistyki

 

W ostatnich latach dynamicznie rośnie sektor logistyczny w Polsce, co ma bezpośredni związek z rozwojem krajowej sieci drogowej. Dzięki tworzonym często na przecięciu głównych szlaków transportowych sortowniom czy magazynom logistycznym, Polska w krótkim czasie stała się istotnym graczem w tym sektorze. Jednocześnie branża oferuje tysiące miejsc pracy, nierzadko w znacznym oddaleniu od dużych miast. Wpływa to na dalszy rozwój lokalnego rynku pracy i poprawę warunków zatrudnienia, z uwagi na rosnącą konkurencję pracodawców w najbardziej popularnych lokalizacjach.

 

– W tej chwili nie dysponujemy oficjalnym narzędziem, pozwalającym precyzyjnie określić wpływ nowych inwestycji drogowych na atrakcyjność gruntów czy tworzenie nowych miejsc pracy. Sieć dróg szybkiego ruchu w Polsce funkcjonuje stosunkowo krótko i nie wypracowaliśmy jeszcze adekwatnych metod wykonywania takich szacunków. Możemy jednak obserwować rozwój stref ekonomicznych w różnych częściach kraju, które nieprzypadkowo powstają i rosną w bezpośrednim sąsiedztwie tworzących się  dróg – mówi Przemysław Panek.

 

Dlaczego autostrady o trzech pasach ruchu?

 

To, co wyróżnia odcinki autostrady A1, m.in. między Kamieńskiem a Radomskiem, to trzy pasy ruchu w każdym kierunku. W Polsce większość tras szybkiego ruchu powstaje jako drogi dwujezdniowe, co przy dużym natężeniu ruchu, a przede wszystkim, przy dużym udziale ruchu ciężarowego, wpływa na ograniczenie przepustowości.

 

– Klasyczny przykład zaburzonego przepływu ruchu obserwujemy na dwupasmowym odcinku autostrady A2 między Warszawą a Łodzią, gdzie wzmożony ruch ciężarowy powoduje, że nawet lewym pasem drogi samochody poruszają się wolniej niż pozwalają przepisy. Sytuację dodatkowo pogarsza wzajemne wyprzedzanie pojazdów ciężarowych, co może chwilowo powodować zupełne zablokowanie odcinka drogi – zauważa ekspert Multiconsult Polska.

 

Obecnie część powstających odcinków budowana jest w standardzie zapewniającym trzy pasy ruchu dla każdego kierunku. Trend ten możemy zaobserwować przede wszystkim w obszarach funkcjonalnych dużych aglomeracji miejskich. Zwiększenie przekroju drogi wpływa na poprawę segregacji ruchu, zwiększa przepustowość połączenia, a uzyskane warunki ruchu pozwalają na podróżowanie bez opóźnień. Dobrym przykładem jest tu Południowa Obwodnica Warszawy. Nie wszędzie jednak takie rozwiązanie wydaje się uzasadnione.

 

– W polskich warunkach zdarza się, że zakładana przepustowość drogi przez większość roku jest zupełnie wystarczająca, jednak problemy pojawiają się w okresach wakacyjnych. W podobnej sytuacji, zwykle nie rekomenduje się poszerzania drogi o dodatkowy pas ruchu. Koszty utrzymania zbyt rozbudowanej infrastruktury drogowej przewyższałyby bowiem korzyści z takiej inwestycji – podsumowuje Przemysław Panek.

 

 

Aktualności

Obwodnica Iłży

Obwodnica Iłży otwarta. Zespół Multiconsult Polska nadzorował realizację tej inwestycji

24 sierpnia 2022

W poniedziałek, 22 sierpnia br. oficjalnie otwarto ponad siedmiokilometrową obwodnicę Iłży w ciągu drogi krajowej numer 9 Radom – Rzeszów. Świeżo zakończona inwestycja wyprowadza ruch tranzytowy z centrum miasta, co przyczynia się do obniżenia poziomu hałasu i spalin oraz zwiększa bezpieczeństwo i komfort życia mieszkańców.

Zespół Multiconsult Polska nadzorował powstawanie tej obwodnicy. Umowa z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad została podpisana w październiku 2018 roku i obejmowała nadzór nad projektowaniem, realizacją robót i jakością ich wykonywania, a także nadzór nad całością dokumentacji sporządzonej przez wykonawcę.

 

Obwodnica o długości 7,2 km jest drogą klasy GP (główna ruchu przyspieszonego) o zmiennym przekroju. W ramach inwestycji wybudowano 8 wiaduktów, przebudowano istniejącą infrastrukturę drogową,  kolejową i sieciową, a także wykonano urządzenia ochrony środowiska – przepusty, przejście dla zwierząt oraz ekrany akustyczne.

 

Budowa trasy trwała 4 lata i kosztowała niemal 185 mln zł. Obwodnica omija Iłżę od strony zachodniej. Wjazd i zjazd z obwodnicy jest możliwy dwoma węzłami – na przecięciu z drogą powiatową (kierunek Pakosław) – węzeł Iłża Północ oraz na włączeniu w istniejącą drogę krajową numer 9 – węzeł Iłża Południe.

Aktualności